“Windykacja? Poczekam jeszcze… może dłużnik sam zapłaci”. To często początek kłopotu…

Wielu z nas to wyrozumiali ludzie. Ze zrozumieniem przyjmujemy tłumaczenia o kłopotach innych osób. A co dopiero, kiedy z zapłatą zalega nasz stały (i dotychczas bezproblemowy) klient. Prędzej czy później jednak taka sytuacja uderza w nas samych i płynność naszej firmy. Nawet wtedy chcemy wierzyć w dobrą wolę naszego dłużnika. „Chcemy wierzyć” to trafne sformułowanie, bo sygnały, które do nas docierają często nie skłaniają wcale do tak pozytywnego myślenia…

Firma windykacyjna INTACTO zaleca, aby już pierwsze niedotrzymane słowo dłużnika było wyraźnym sygnałem i zachętą do działania. Porządny kontrahent zrozumie przyczynę naszego postępowania i chęć zabezpieczenia własnych interesów. To normalne. Możliwe, że nasze opory przed podjęciem działania znikną gdy odpowiemy sobie na pytanie “Jak długo nasz wierzyciel zwlekałby z podjęcim kroków gdybyśmy to my byli dłużnikiem?”.

Podjęte kroki nie musza jednak wcale oznaczać zniszczenia dotychczasowej owocnej współpracy z kontrahentem. Sposób, w jaki Ty i Twój klient poradzicie sobie z trudną sytuacją może wpływać na wspólne interesy w przyszłości. Z tego powodu kroki, które podejmiesz lub współpracująca firma windykacyjna nie powinny niszczyć dobrych relacji. No chyba, że zdecydujesz, że odzyskanie długu jest warte takiej ceny.

Nasz partner handlowy może stracić zasoby dosłownie w ciągu dni, czy to w skutek błędnej decyzji czy nieprzewidzianej sytuacji na rynku. Warto odruch reagowania wypracować i uruchamiać jak najwcześniej. Od tego zależeć może nawet „być albo nie być” naszej działalności gospodarczej.